Aktualności
2010-04-15
Dyrektywa EU ETS (o handlu uprawnieniami emisji gazów cieplarnianych w okresie 2013-2020) zobowiązuje Komisję Europejską do przedstawienia do końca czerwca 2010, raportu oceniającego skutki międzynarodowych negocjacji klimatycznych oraz unijnych regulacji na europejskie przemysły energochłonne.
12 kwietnia, w ramach konsultacji społecznych, BUSINESSEUROPE przesłała w imieniu biznesu europejskiego stanowisko w tej sprawie do Komisji Europejskiej.
Dyrektywa ETS ma wymusić na przemyśle europejskim obniżenie emisji CO2 (-21%, 2005-2020) poprzez konieczność zakupu uprawnień do emisji CO2, ale jednocześnie przewiduje pewne instrumenty ochronne w postaci (malejącej rokrocznie liczby) darmowych uprawnień. Bezpłatne uprawnienia mają dać przemysłowi czas na stopniowe przeprowadzenie niezbędnych inwestycji chroniąc – czasowo - przed konkurencją producentów spoza UE, którzy nie są objęci ograniczeniem emisji.
W 2009 roku KE przygotowała listę przemysłów wrażliwych, szczególnie narażonych na tzw. wyciek emisji (carbon leakage), tj. na konkurencję, tańszych, bo nie obciążonych „podatkiem CO2” produktów spoza UE. Określenie "wyciek emisji" oznacza w praktyce wyciek produkcji i miejsc pracy poza obszar UE.
Art. 10b Dyrektywy obliguje KE do weryfikacji tej listy w świetle ustaleń Konferencji Klimatycznej ONZ w Kopenhadze (COP-15). Włączenie artykułu 10b do Dyrektywy wynikało z przekonania części negocjatorów Pakietu Klimatyczno-Energetycznego, że w Kopenhadze podpisane zostaną wiążące porozumienia globalne, które stworzą równe warunki działania dla światowego przemysłu. W przypadku zawarcia globalnego porozumienia, UE zobowiązała się do podniesienia swojego ogólnego celu redukcyjnego z 20% do 30%. Porozumienie takie byłoby także podstawą do weryfikacji listy sektorów, które wymagają ochrony w EU ETS w postaci darmowych uprawnień do emisji.
Mimo porażki Konferencji w Kopenhadze, Komisja Europejska oraz niektóre kraje członkowskie nadal uważają, że UE powinna samodzielnie realizować ambitny program redukcji emisji CO2 i jednostronnie zwiększyć cel redukcyjny do 30%. Uważają także, że należy wprowadzić regulacje zmuszające przemysł do wyższych redukcji niż wynika to z ETSD.
W swoim stanowisku z 12 kwietnia, BUSSINESEUROPE (http://www.businesseurope.eu/Content/Default.asp?PageID=685&articleid=1120) zdecydowanie przeciwstawia się takiemu podejściu.
- Zdaniem biznesu europejskiego, które podziela PKPP Lewiatan brak porozumienia międzynarodowego w Kopenhadze i szans na jego zawarcie przed 2013 rokiem stanowi poważne zagrożenie dla konkurencyjności przemysłu europejskiego. W tej sytuacji lista sektorów uznanych za narażone na wyciek emisji bezwzględnie musi być utrzymana.
- Koszty realizacji polityki klimatycznej, które musi ponosić przemysł powinny być minimalizowane. Odnosi się to przede wszystkim do przemysłów energochłonnych. PKPP Lewiatan uważa, że sektory zaliczone do narażonych na „wyciek emisji” powinny otrzymywać 100% bezpłatnych uprawnień przez cały okres 2013 – 2020. Benchmarki stosowane w systemie ETS powinny być ustalone na realistycznym, możliwym do osiągnięcia poziomie. Zbyt restrykcyjne benchmarki doprowadzą do znacznie zaniżonej alokacji uprawień, a tym samym do „wycieku produkcji oraz miejsc pracy”, którym ETSD powinna zapobiegać.
- Pośrednie koszty dla energochłonnego przemysłu wynikające ze wzrostu cen energii elektrycznej muszą być rekompensowane zgodnie z zapisami Dyrektywy, a przewidziana nowelizacja dyrektywy o pomocy publicznej powinna być jak najszybciej przeprowadzona.
Dyrektywa ETS ma wymusić na przemyśle europejskim obniżenie emisji CO2 (-21%, 2005-2020) poprzez konieczność zakupu uprawnień do emisji CO2, ale jednocześnie przewiduje pewne instrumenty ochronne w postaci (malejącej rokrocznie liczby) darmowych uprawnień. Bezpłatne uprawnienia mają dać przemysłowi czas na stopniowe przeprowadzenie niezbędnych inwestycji chroniąc – czasowo - przed konkurencją producentów spoza UE, którzy nie są objęci ograniczeniem emisji.
W 2009 roku KE przygotowała listę przemysłów wrażliwych, szczególnie narażonych na tzw. wyciek emisji (carbon leakage), tj. na konkurencję, tańszych, bo nie obciążonych „podatkiem CO2” produktów spoza UE. Określenie "wyciek emisji" oznacza w praktyce wyciek produkcji i miejsc pracy poza obszar UE.
Art. 10b Dyrektywy obliguje KE do weryfikacji tej listy w świetle ustaleń Konferencji Klimatycznej ONZ w Kopenhadze (COP-15). Włączenie artykułu 10b do Dyrektywy wynikało z przekonania części negocjatorów Pakietu Klimatyczno-Energetycznego, że w Kopenhadze podpisane zostaną wiążące porozumienia globalne, które stworzą równe warunki działania dla światowego przemysłu. W przypadku zawarcia globalnego porozumienia, UE zobowiązała się do podniesienia swojego ogólnego celu redukcyjnego z 20% do 30%. Porozumienie takie byłoby także podstawą do weryfikacji listy sektorów, które wymagają ochrony w EU ETS w postaci darmowych uprawnień do emisji.
Mimo porażki Konferencji w Kopenhadze, Komisja Europejska oraz niektóre kraje członkowskie nadal uważają, że UE powinna samodzielnie realizować ambitny program redukcji emisji CO2 i jednostronnie zwiększyć cel redukcyjny do 30%. Uważają także, że należy wprowadzić regulacje zmuszające przemysł do wyższych redukcji niż wynika to z ETSD.
W swoim stanowisku z 12 kwietnia, BUSSINESEUROPE (http://www.businesseurope.eu/Content/Default.asp?PageID=685&articleid=1120) zdecydowanie przeciwstawia się takiemu podejściu.
- Zdaniem biznesu europejskiego, które podziela PKPP Lewiatan brak porozumienia międzynarodowego w Kopenhadze i szans na jego zawarcie przed 2013 rokiem stanowi poważne zagrożenie dla konkurencyjności przemysłu europejskiego. W tej sytuacji lista sektorów uznanych za narażone na wyciek emisji bezwzględnie musi być utrzymana.
- Koszty realizacji polityki klimatycznej, które musi ponosić przemysł powinny być minimalizowane. Odnosi się to przede wszystkim do przemysłów energochłonnych. PKPP Lewiatan uważa, że sektory zaliczone do narażonych na „wyciek emisji” powinny otrzymywać 100% bezpłatnych uprawnień przez cały okres 2013 – 2020. Benchmarki stosowane w systemie ETS powinny być ustalone na realistycznym, możliwym do osiągnięcia poziomie. Zbyt restrykcyjne benchmarki doprowadzą do znacznie zaniżonej alokacji uprawień, a tym samym do „wycieku produkcji oraz miejsc pracy”, którym ETSD powinna zapobiegać.
- Pośrednie koszty dla energochłonnego przemysłu wynikające ze wzrostu cen energii elektrycznej muszą być rekompensowane zgodnie z zapisami Dyrektywy, a przewidziana nowelizacja dyrektywy o pomocy publicznej powinna być jak najszybciej przeprowadzona.





















