Informacje prasowe
„Wzrost gospodarczy, szczególnie w okresie ożywiania się gospodarki, powinien opierać się na trzech nogach - konsumpcji, inwestycjach oraz eksporcie netto. Tymczasem w Polsce to konsumpcja i zapasy tworzą ten wzrost. Na dłuższą metę nie da się tego utrzymać - szczególnie silnego wpływu na wzrost gospodarczy rosnących zapasów, które w I kwartale dały 2,1 pkt proc. z 3 proc. wzrostu PKB, a w II kwartale 1,9 pkt proc. z 3,5 proc. Tak wysoki udział zapasów w tworzeniu PKB nie może trwać wiecznie. Duże zapasy świadczą o tym, że firmy mają moce wytwórcze, które pozwalają im produkować nie tylko na sprzedaż, ale także do magazynów. Ale to potwierdza, że w najbliższym czasie nie ma co liczyć na istotny wzrost inwestycji. Jednocześnie produkcja kierowana na zapasy obniża wyniki finansowe przedsiębiorstw" - ocenia Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek.
„Po raz pierwszy od 2008 roku import rósł szybciej niż eksport, co dało ujemny wkład eksportu netto we wzrost gospodarczy. Wysoka dynamika importu może wskazywać na ożywienie gospodarcze. Ale równie dobrze może być efektem substytucji inwestycji, czyli kupowania potrzebnych produktów zamiast inwestowania. Wzrost wartości dodanej przemysłu potwierdza, że ten sektor gospodarki wyszedł z zapaści w 2009 roku. Rozczarowuje natomiast wartość dodana wypracowana w pierwszych 6 miesiącach przez budownictwo.
W drugiej połowie roku konsumpcja nadal będzie napędzała wzrost PKB. Nie zawiodą też inwestycje finansowane ze środków publicznych. Natomiast nie ma co liczyć na ożywienie inwestycji przedsiębiorstw. Firmy mogą utrzymywać ponadprzeciętny wzrost zapasów w oczekiwaniu na istotną poprawę koniunktury gospodarczej. Ale jeśli to nie nastąpi, zmienią politykę wobec zapasów, co spowoduje, że wzrost PKB w 2010 roku nie będzie wyższy niż 3,3 proc." - dodaje Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek.
Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych Lewiatan























